Społeczność,  Wydarzenia

Wrześniowy spacer po Poznaniu

W sobotę 15. września br. rozpoczęliśmy kolejny ‘sezon’ wspólnych spacerów po ulicach i po historii ?
Tym razem nasza grupa liczyła 16 osób łącznie z Krystianem, który nas regularnie zachęca do tej formy poznawania historii miasta, Kościoła oraz po prostu wspólnego „bycia razem” – razem ze sobą, z napotkanymi ludźmi oraz z tymi, którzy już przeszli do wieczności, ale pozostawili po sobie liczne (i ciekawe) ślady… Idąc tymi śladami spotkaliśmy się na Ostrowie Tumskim i poprzez most Jordana przeszliśmy na Ostrówek i Śródkę.
Ginące w mrokach średniowiecza początki tej dzielnicy pojawiły się na chwilę przed naszymi oczami w opowiadaniu Krystiana, ale także w postaci wielkiego muralu pt. „Opowieść śródecka z trębaczem na dachu i kotem w tle”, który powstał na pozostałościach śródeckiego ryneczku – naprzeciw kościoła pw. Św. Małgorzaty. Bardzo miła pani Agnieszka, która wraz ze swoją babcią opiekuje się kluczami do tej świątyni, zgodziła się udostępnić nam wnętrze tego gotyckiego pięknie odnowionego kościoła. Mogliśmy tam podziwiać bogate barokowe wnętrza i wspaniałe sklepienie gwiaździste. Po wyjściu usłyszeliśmy historię XVIII-wiecznego rycerza, który z mieczem w ręku przemierzył praktycznie całą Europę, by w końcu zostać … filipinem w śródeckiej parafii! Został nawet przełożonym tej wspólnoty i ostatecznie spoczął na kościelnym cmentarzu – wszystko to upamiętnia zabytkowa tablica na murze kościoła. Jak zwykle (a przynajmniej często) była także okazja sięgnąć do Pisma Świętego – tym razem, aby odszukać znaczenie umieszczonego napisu na bramie kościelnej: „Prawdziwie jest to dom Boga i brama nieba!” (Rdz 28,27).
Zupełnie niespodziewanie, dzięki uprzejmości przechodzącego przypadkiem (?) księdza, dowiedzieliśmy się, że kościół pw. Św. Kazimierza (który zamierzaliśmy obejrzeć jedynie z zewnątrz) jest akurat otwarty i mamy rzadką okazję wejść do środka. Zmieniając plan spaceru prędko udaliśmy się do tej okazałej świątyni. Bardzo gościnni gospodarze pozwolili nam podziwiać barkowe wnętrza i poznać historię zarówno kościoła, jak i klasztoru i pierwszych mieszkańców tego miejsca – czyli braci reformatów, jednej z gałęzi rodziny franciszkańskiej. Od lat 60tych XX wieku kościół jest w posiadaniu niewielkiej parafii polskokatolickiej. Jak się okazało, naszej opowieści przysłuchiwał się także… proboszcz tej parafii! Nie dał się długo prosić i pięknie opowiedział nam o historii tej wspólnoty i tego wyznania. Czy to nie cudowne?
Po wyjściu z kościoła zapoznaliśmy się także z legendarnym miejscem, gdzie w X wieku pierwsi misjonarze głosili Chrystusa pogańskim mieszkańcom tych terenów – na tym miejscu stoi do dziś kapliczka, zwana przez mieszkańców „Boża męka”. Po drodze widzieliśmy wiele innych obiektów (budynek szkoły katedralnej, dawne kino Malta etc.).
Idąc dalej weszliśmy na niepozorne podwórko, gdzie przy bramie wisi skromny szyld „Pracownia witraży”. Jak się okazało w tym miejscu mieści się warsztat, w którym od co najmniej trzech pokoleń rodzina Powaliszów tworzy witraże dla kościołów i innych budynków w całej Polsce. To naprawdę słynny do dziś warsztat (obecnie prowadzony przez pana Jakuba Bardońskiego, syna pani Powalisz-Bardońskiej). Aż trudno uwierzyć, że w tak skromnym miejscu powstają dzieła sztuki, które zdobią okna m.in. katedry poznańskiej (i wielu innych katedr), Izby Rzemieślniczej w Poznaniu etc.
Na koniec znaleźliśmy się w bardzo urokliwej restauracji, „Wspólny Stół” prowadzonej przez spółdzielnię socjalną utworzoną przez fundację Barka. A tam jak zwykle – rozmowy przy kawie i ciastku ?
Pan Bóg był dla nas bardzo łaskawy, że tego dnia dał nam nie tylko piękną pogodę, ale postawił nam na drodze bardzo miłych, uprzejmych ludzi, dzięki którym mogliśmy zobaczyć nawet więcej niż planowaliśmy!
[Not a valid template]