W Muzeum Henryka Sienkiewicza

W Muzeum Henryka Sienkiewicza

Posted by genezaret, With 0 Comments, Kategorie: Społeczność, Wydarzenia,

Pan Zagłoba mawiał:

„Sam za młodu rytmy układałem, żeby białogłowskie serca kaptować, i byłbym pana Kochanowskiego w kozi róg z jego fraszkami zapędził, ale potem żołnierska natura wzięła górę.”

Jakie społeczeństwo, taka literatura.

W trzecią sobotę stycznia gdy promień słońca wschodził przez szybę i oblewał jasność
złotą wybraliśmy się na kolejną wycieczkę po Poznaniu. W drodze znajomi mnie mijali i
pytali Quo vadis, odpowiedź brzmiała do Muzeum Literackiego Henryka Sienkiewicza.
Bardzo piękna kamienica na Starym Rynku, której właścicielem był autor ratusza, Jan
Baptysta Quadro. Dziś w pięknych pomieszczeniach, dzięki Ignacemu Mosiowi, możemy
oglądać ekspozycję poświęconą osobie i twórczości naszego noblisty.
Mości panowie (i panie) gdybym zaczął wszystko szczegółowie opowiadać, tedy i
dziesięciu nocy by nie starczyło, a pewnie i miodu…
Coś Wam jednak rzeknę gdzie ojca nie ma, tam, pismo mówi, wuja słuchać będziesz –
nam nie ojca brakowało, ale przewodnika ( jak to w sobotę w muzeum), ale na szczęście
mamy Krystiana, a Jego słuchać warto, gdy historie barwnie opowiada. Co się tyczy
poznawania życia osobistego (zwłaszcza, że kochanie jak i śmierć nikogo nie minie)
twórczości, podróży pisarza to dziwne materii pomieszanie.
A że wszem wiadomo kiedy w brzuchu pusto, w głowie groch z kapustą po zwiedzeniu
wszystkich komnat, choć nikt nie powiedział kończ waść, ruszyliśmy na ulicę Zamkową
gdzie ku pokrzepieniu serc i żołądków zajadaliśmy pierogi. Bar…zdobyty.
Warto było odkurzyć pamięć o Henryku Sienkiewiczu, jego twórczości, czasach w
których żył. Pewnie niejeden z nas sięgnie teraz po Trylogie, Krzyżaków, a może Bez
dogmatu. Pamiętając, że gdy się ktoś zaczyta, zawsze albo się czegoś nauczy, albo
zapomni o tym, co mu dolega, albo zaśnie – w każdym razie wygra.