Truizmem jest powiedzieć, że otaczający nas świat się zmienia. W czasie, gdy dorastałam, panował inny system społeczny. Nie można było pójść do sklepu i kupić tego, co było potrzebne. Towaru albo brakowało, albo go w ogóle nie było. Niektóre artykuły były dostępne jedynie dla nielicznych w specjalnych sklepach. Pensja moich Rodziców nie przekraczała wartości 10 dolarów. Ta sytuacja wpływała oczywiście na życie naszej rodziny. Moim Rodzicom, którzy mieli czwórkę dzieci, było naprawdę ciężko, choć starali się tego nie okazywać. Od czasu do czasu jako dzieci widzieliśmy jakie emocje mogła wywołać jakakolwiek strata i jakie napięcie w domu ona wywoływała. Patrząc wstecz myślę, że te doświadczenia spowodowały, że w moim życiu pojawił się strach i poczucie zagrożenia oraz przekonanie, że wszystko trzeba zdobywać. Wtedy jednak nie uświadamiałam sobie tego, gdyż otaczała mnie miłość i troska moich Rodziców. Widziałam, że starają się wychowywać nas jak najlepiej pokazując, że są inne, ważniejsze sprawy. Koncentrowali naszą uwagę na Panu Bogu i mobilizowali do bycia Mu wiernym. Chcąc się Bogu podobać, chodziłam regularnie do kościoła, na religię i starałam się wypełniać Jego przykazania. Nie zawsze się to udawało; chciałam być Mu wierna, ale nie czułam w sercu pokoju. Strach o sprawy materialne nie opuszczał mnie, co oczywiście przekładało się na moją postawę wobec innych. Trudno było mi się czymś dzielić, a to co miałam, gromadziłam na później.
Będąc na studiach, spotkałam grupę ludzi, którzy wydawali się mieć to, czego ja nie miałam, silną wiarę i pokój. Chciałam zrozumieć różnicę, dlatego zaczęłam spotykać się z nimi przy parafii. Po jakimś czasie zrozumiałam poprzez świadectwo ich życia i słowa, że tym co zmienia życie człowieka nie jest praktykowanie religii, ale osobista relacja z Bogiem poprzez Jezusa. Praktyki są wyrazem naszej miłości wobec Tego, który „tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby KAŻDY, kto w NIEGO wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne” J.3,16. Zrozumiałam, że Bóg oczekuje osobistej decyzji wiary i powiedzenia Mu TAK oraz że słowa Jezusa przekazane w Księdze Apokalipsy 3,20 „Oto stoję u drzwi i kołaczę, jeśli ktoś posłyszy Mój głos i drzwi otworzy wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną” dotyczą mnie, gdyż do tej pory takie słowa nie popłynęły z głębi mojego serca. W prostej modlitwie poprosiłam Jezusa, aby to On był Panem mojego życia, aby to On kierował moimi krokami.
Od tamtej pory minęło ponad 20 lat i widzę, że była to najważniejsza decyzja w moim życiu. Jedną z pierwszych sfer życia, w której dostrzegałam zmiany była ta, związana ze sprawami materialnymi. Bóg pokazywał i ciągle pokazuje, że troszczy się o mnie zabezpieczając różne, nawet drobne potrzeby. Łatwiej jest dzielić się tym, co mam, gdyż widzę działanie żywego Boga. On dał mi wspaniałego męża, dzieci, wiernych przyjaciół oraz w cudowny sposób zbudował nasz dom. Widzę wyraźnie, że Jego słowa „Szukajcie wpierw królestwa Bożego… a wszystko inne będzie wam dodane” Łk 6,32 są moją rzeczywistością. Na co dzień widzę, jak życie z Nim daje ten pokój, o którym wcześniej marzyłam. Nie znaczy to, że moje życie pozbawione jest trosk i że się niczym nie martwię. Wiem jednak, że On jest przy mnie nawet wtedy, gdy tego nie czuję, gdyż Jego obietnice są prawdziwe!

D.