Mam na imię Sławomir i jestem we wspólnocie „Genezaret” od początku jej istnienia. Moje dotychczasowe życie mogę podzielić na dwa okresy. Pierwszy, który trwał 20 lat charakteryzował się tym, że Bóg był dla mnie kimś, kto istnieje, ale znajduje się daleko ode mnie. Jest surowym ojcem, który karze mnie za moje grzechy. Wszystko, co robiłem w praktyce mojej wiary było niejako ze strachu lub z przyzwyczajenia np. chodzenie do kościoła, modlitwa. Czasami szukałem Boga i odpowiedzi na pytanie czy życie ma sens.
Moje postrzeganie Boga zmieniło się po tym, jak trafiłem do Poznania na studia. Spotkałem wtedy, dzięki mojemu koledze z akademika – Mirkowi, wierzących ludzi z Ruchu Nowego Życia (obecnie Mt28), którzy pomogli mi zrozumieć, czym jest prawdziwa relacja z Bogiem, jak ją nawiązać i w niej trwać. Dowiedziałem się, że Bóg kocha każdego człowieka, bo po to przyszedł na świat Jego Syn Jezus Chrystus zgodnie z tym, co mówi Pismo Święte w 1J4,10 „W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał swojego Syna, jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy”. Również zdałem sobie sprawę z faktu, że Bóg przebacza mi moje grzechy, jak mówi Słowo Boże w ks. Izajasza „Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, to jak śnieg wybieleją”. Aby nasze grzechy mogły być wybielone musimy osobiście przyjąć ofiarę Jezusa na krzyżu, który umarł na nim nie za swoje grzechy, bo ich nie miał, ale za nasze grzechy. Każdy z nas musi uznać swoją grzeszność i przyjąć Boże przebaczenie, zadośćuczynienie za nie dzięki ofierze Jezusa na krzyżu. Nie wystarczy jednak rozumowo przyjąć to przebaczenie, ale także trzeba wyznać swoją wiarę w Jezusa Chrystusa. Zgodnie z tym, co mówi fragment listu do Rzymian 10, 10 „Bo sercem przyjęta wiara w Jezusa Chrystusa prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznanie jej ustami do zbawienia”. Bóg oczekuje od każdego z nas deklaracji swojej wiary, wyznanej ustami, aktem nieprzymuszonej woli. Bóg czeka na nas i gotów jest wejść do naszego życia po naszym zaproszeniu, tak jak mówi Pismo Święte w ostatniej księdze Apokalipsy 3, 20 „Oto stoję u drzwi i kołaczę, jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy wejdę do niego i będę z nim wieczerzał”. Bóg stworzył każdego z nas i dał każdemu wolną wolę. Każdy z nas może wybrać życie z Bogiem, lub bez Niego. Życie z Bogiem nie oznacza jednak sielanki, w myśl Słowa Bożego: „Jeśli kto chce pójść za Mną niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje”.
W moim życiu, gdy świadomie aktem swojej woli zaprosiłem w modlitwie Jezusa do swojego życia zaczęły się zmiany. Z człowieka zapatrzonego w siebie stałem się otwarty na potrzeby innych ludzi zwłaszcza duchowe. Kiedyś nie czytałem Pisma Świętego, teraz czytam je fragmentami prawie codziennie. Moja modlitwa zamiast powtarzania wyuczonych reguł stała się modlitwą żywą, wypływającą z serca, wypowiadaną własnymi słowami. Nie znaczy to jednak, że moje obecne życie jest proste i bezproblemowe. W ostatnim czasie odeszły do Pana osoby, które dobrze znałem i ceniłem za wiarę. Jednak wszelkie doświadczenia traktuję, jako próbę mojej wiary, zgodnie z tym, co mówi 1 list Piotra 1,6-7 „Dlatego radujcie się, choć musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń, przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota”. Uważam, że życie bez Boga jest trudniejsze, a przede wszystkim pozbawione jest sensu. Tylko ci, którzy przyjmą do swojego serca Jezusa Chrystusa, jako Pana i Zbawiciela będą z Nim na wieki, tak jak mówi fragment J3, 17-18 „Albowiem Bóg nie posłał Swojego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to by świat został przez niego zbawiony. Kto wierzy w Niego nie podlega potępieniu, a kto nie wierzy już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego”. To od nas teraz zależy gdzie znajdziemy się po naszej śmierci. Bóg cały czas czeka na naszą deklarację opowiedzenia się za nim. Tak jak dobremu łotrowi, który wyznał wiarę w Niego słowami „Jezu wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swojego królestwa” odpowiedział „Zaprawdę powiadam Ci, dziś ze mną będziesz w raju”.