Rodzice byli pierwszymi którzy powiedzieli mi o Bogu. To oni zabierali mnie do Kościoła i posyłali na lekcje religii. Wierzyłam, że Bóg istnieje. Mogę powiedzieć, że znałam Jezusa tak jak znam np. Prezydenta. Wiedziałam coś o Nim, ale nigdy nie poznałam Go osobiście, był Kimś bardzo odległym i w czasie i przestrzeni. Na 1 roku studiów chodziłam z chłopakiem, który określał się jako ateista. Nasze życie nie różniło się niczym oboje imprezowaliśmy, piliśmy alkohol, paliliśmy papierosy, różnica była tylko taka, że ja chodziłam do kościoła, a on nie. Nie umiałam mu powiedzieć, dlaczego wierzę.
Na 3 roku studiów poznałam ludzi, którzy mówili o Bogu jak o kimś bliskim, kto działał w ich życiu. Ich słowa zgadzały się z ich życiem, na co bardzo zwracałam uwagę. Chciałam wtedy coś zmienić w moim życiu, chciałam być lepsza i im bardziej się starałam tym bardziej widziałam, że nic się nie zmienia, a jest coraz gorzej. Myślałam wtedy, że zwariuję, poczucie winy nie dawało mi spokoju. Dopiero gdy rozmawiałam z pewną osobą zrozumiałam, że o własnych siłach nie poradzę sobie. Potrzebna była śmierć Jezusa Chrystusa na krzyżu, aby Bóg przebaczył mi każdy grzech, który popełniłam i który popełnię. Wiedziałam, że Jezus umarł za grzechy całego świata, ale nie odnosiłam tego do siebie.
Po tej rozmowie modliłam się. Powiedziałam Jezusowi, że potrzebuję Go, by to On mnie zmieniał, bo sama nie daję rady. Dziękowałam mu za Jego przebaczenie, za Jego śmierć na krzyżu za mnie. Prosiłam by to On był Panem w moim życiu. Porównując życie do domu, w którym próbowałam robić porządki, a robił się coraz większy bałagan, gdy zaprosiłam do niego Jezusa On wszedł i bez trudu zaczął sprzątanie, a ja patrzyłam z podziwem jak dom staje się coraz piękniejszy. To co było najwspanialsze po tej modlitwie to brak poczucia winy, pokój w sercu. Słowo Boże, które zaczęłam czytać stało się żywe. Zobaczyłam że jest ono aktualne teraz i mogę je odnieść do mojego życia i je zastosować. Świadomość obecności Jezusa każdego dnia i każdej chwili, była wtedy niesamowita. Stał się dla mnie tak bliski. Mogłam modlić się do niego nieustannie.
Zaczęłam dostrzegać zmiany najpierw mojego myślenia a później też działania. Przestałam organizować i uczestniczyć w imprezach z alkoholem. Po roku zrozumiałam, że w rzuceniu palenia papierosów muszę podjąć decyzję, że nie będę kupowała papierosów. Modliłam się by Jezus mi w tym pomógł. Teraz oddaję Jemu chwałę, że jestem wolna od papierosów. Szczególnie dziękuję Mu wtedy, gdy czuję dym papierosowy. Zaczęłam powoli mówić o mojej relacji z Jezusem. Gdy miałam powiedzieć świadectwo na spotkaniu dla kobiet czy w czasie Eucharystii modliłam się o odwagę. Gdy to robiłam Jezus dawał mi ogromną radość, a ja widziałam Jego działanie. Po studiach zdecydowałam się zostać w Poznaniu, aby uczyć się i poznawać coraz bardziej Jezusa. Najpierw było to zaangażowanie w Ruchu Nowego Życia, a później we Wspólnocie Genezaret.
W ciągu 20 lat widzę jak Bóg zaspakajał moje potrzeby. Dał mi pracę, którą lubię, mieszkania. Najpierw wynajmowałam przez 9 lat. Myślałam, że do końca życia tak będzie, że dopiero w domu Ojca będę miała mieszkanie, które Jezus przygotowuje. Okazało się, że w Bożym planie było też mieszkanie i to nie jedno tu na ziemi. Najpierw Bóg dał mi kawalerkę odpowiadając na konkretną modlitwę, a po 6 latach dwupokojowe, ucząc mnie na nowo patrzeć na mieszkania i rzeczy, które posiadam jako tymczasowe, dane mi na życie tu na ziemi.
Jak każda kobieta pragnęłam, aby wyjść za mąż. Postanowiłam modlić się konkretnie, by poznać przyszłego męża do 35 roku życia, albo, by Bóg zabrał tak silne pragnienie wyjścia za mąż. Bóg zabrał to silne pragnienie. Nie jestem sama. Jezus jest zawsze ze mną. Mam też Bożą rodzinę. Wiem, że mogę liczyć na moje siostry i braci w Chrystusie, którzy nie raz pomagali mi. Nauczyłam się też widzieć dobre strony stanu wolnego. Staram się koncentrować na tym, co mam i dziękować Bogu, a nie na tym, czego nie mam.
Jestem zadziwiona, że od obojętności na los Żydów w Izraelu, prawdą w moim życiu stały się słowa „Ku świętym którzy są na Jego ziemi, wzbudził On we mnie miłość przedziwną”. Ps 16, 3
Zaczęło się od odkrycia, że Żydzi z rozproszenia wracają do Izraela i jest to wypełnienie się proroctw. Późnej było seminarium na temat współczesnej historii Izraela, studia w Instytucie Studiów Żydowskich, uczestnictwo w konferencjach, Marszu Żywych, obchodach Dnia Judaizmu. Jest jeszcze wiele do zmiany w moim życiu, ale „Mam ufność, że Ten, który zapoczątkował we mnie dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa.”
Czesława